"Worki w dłoń", czyli doroczna akcja Czyste Tatry (zdjęcia)

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

Przygotowano się na udział 8 tysięcy wolontariuszy. Z powodu sytuacji epidemiologicznej było ich czterokrotnie mniej. - W odróżnieniu od lat poprzednich, tym razem to nie my, ale wolontariusze zainicjowali projekt. Powiedzieli "nie poddajemy się, idziemy w góry i sprzątamy, nie możemy zaniechać z powodu pandemii, musi być ciągłość akcji" - mówi Rafał Sonik, główny organizator akcji Czyste Tatry.


- Już po raz dziewiąty wraz wolontariuszami idziemy w góry. Obecna sytuacja sprawiła, że wdrożyliśmy specjalne procedury, by było bezpiecznie dla wszystkich, ale i żeby było to jak zawsze wspaniale przeżycie dla uczestników akcji - dodaje.

Pytany, czy akcja coś zmienia w świadomości turystów, Rafał Sonik odpowiada: - Ludzie już rozumieją, że zostawianie śmieci w przyrodzie to obciach i wstyd. Za każdym kolejnym finałem śmieci jest coraz mniej. Ale i co roku wolontariuszy jest coraz więcej. Dzięki temu wszystkie szczyty i szlaki tatrzańskie są sprzątane

- "Czyste Tatry" organizowane sa dziewiąty rok, ale akcje wolontariatu dla Tatr mamy już 14 sezon. Wolontariusze przyjeżdżają od wiosny do jesieni, to jest kilkadziesiąt osób tygodniowo - uściśla Tomasz Giś z TPN. - Ta konkretnie akcja, czyi "Czyste Tatry" to tysiące wolontariuszy którzy społecznie chcą pomóc w utrzymaniu czystości na szlakach i to jest bardzo duże wsparcie dla parku, bo my w kilkadziesiąt osób nie jesteśmy w stanie wyzbierać pozostawionych śmieci. A "Czyste Tatry" to także wielka akcja medialna i edukacyjna, która przyczyni się - mamy nadzieję - do zwiększenia edukacji, by nie zostawiać śmieci w górach. Co do samych wolontariuszy, to jest wielu chętnych, a ogranicza nas tylko ilość miejsc do zakwaterowania, bo oferujemy tym ludziom noclegi - więc tylko to nas ogranicza, a jest ok. 300-400 osób chętnych do pomocy - dodaje koordynator wolontariatu w TPN.

- Pusta butelka, czy papierek po batoniku tak bardzo ciążą w plecaku, że powoduje to zaleganie śmieci na szlakach - mówi z ironią Piotr Pawelas ze stowarzyszenia Czysta Polska Piotr. - My co roku organizujemy akcję, by pokazać wszystkim, że śmiecenie to obciach. Tegoroczna akcja została ograniczona przez pandemię. Ale wszyscy mamy maseczki, zachowujemy odległość. Tym razem ograniczyliśmy rejestrację wolontariuszy do tysiąca i dodatkowo dla tysiąca osób, które zarejestrują się na szlaku. Czy jest różnica w ilości śmieci? Jest. Pierwsze edycje to był efekt w postaci kilku ton śmieci, a w ubiegłym roku było już pół tony. To świadczy, że akcja działa.

W tegorocznej edycji sprzątania Tatry wzięli udział m. in. reprezentanci Fundacji Anny Dymnej Mimo Wszystko. Były osoby, które kolejny raz zgłosiły się do zbierania śmieci i takie, które po raz pierwszy zdecydowały się na udział w akcji. Pytani, po co przyjechali, odpowiadali: "zmiany trzeba zacząć od małych rzeczy, od swojego otoczenia", "żeby lasy były zielone", "kocham góry, a to fajna okazja, żeby pochodzić po górach i zrobić przy okazji coś pożytecznego".

s/ zdj. Piotr Korczak
Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama