Uroczyste otwarcie terenu przygotowanego pod nowotarską SAG (zdjęcia)

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

NOWY TARG. - Zakończone zostało jedno z tych zadań, które będzie tworzyło przyszłość tego miasta - powiedział Marek Fryźlewicz. Zgromadzonych na uroczystym otwarciu Strefy Aktywności Gospodarczej, a konkretnie - przygotowanego i uzbrojonego terenu pod nowe inwestycje - przywitano piosenką "Ściernisko" z repertuaru zespołu Golec uOrkiestra.

Przypomnijmy:
"Pole, pole, łyse pole, ale mam już plan.
Pomalutku, bez pośpiechu wszystko zrobię sam.
Nad makietą się męczyłem ładnych parę lat,
Ale za to zwiedzać cudo będzie cały świat

Tu na razie jest ściernisko,
Ale będzie San Francisco,
A tam, gdzie to kretowisko,
Będzie stał mój bank. "/.../

- Strefa Aktywności Gospodarczej to 11,5 hektara terenu, na którym w niedługim czasie powstaną zakłady pracy, tworzące nowe miejsca pracy - mówił prowadzący uroczystość Marcin Jagła naczelnik wydziału promocji nowotarskiego UM.

Burmistrz Fryźlewicz powtórzył, że jest już kilkanaście firm zainteresowanych prowadzeniem swojej działalności na terenie nowotarskiej Strefy. - Przystępujemy teraz do zasiedlania tego miejsca. Dajemy tym firmom kilka miesięcy na konkretne "określenie się".

Jak dodał burmistrz - ma on nadzieję, że "za rok w tym miejscu się spotkamy i będzie tu wtedy prężnie działająca SAG".

Rada Miasta podjęła uchwałę, w myśl której przedsiębiorcom inwestującym w Strefie przysługiwać będzie kilkuletnie zwolnienie z podatku od nieruchomości. Czy będą to dwa lata, czy pięć - zależy od ilości zatrudnionych w firmie osób. Im więcej miejsc pracy - tym większe ulgi.

W spotkaniu wzięli udział - podobnie jak dwa dni temu, podczas otwarcia ronda przy ul. Kolejowej - protestujący mieszkańcy. Przypomnieli, że otwierana właśnie Strefa to ich zdaniem najwłaściwsze miejsce do prowadzenia działalności produkcyjnej, a ich sprzeciw wywołuje ulokowanie takiego zakładu na terenie osiedla mieszkaniowego.

Jednym z zarzutów, jakie mieszkańcy podnosili był wzmożony ruch ciężkich samochodów, które przejeżdżały między domami. - Nikt ze mną z mieszkańców nie rozmawiał. Dowiedziałem się o tych problemach z mediów. Od razu zdecydowałem, że ciężkie auta mają wjeżdżać na teren powstającego zakładu wprost z "zakopianki" i nie jeżdżą już przez osiedle - zapewnia Paweł Bargieł. Przedsiębiorca jest rozżalony całą sytuacją. Jak mówi - "był skłonny zrobić drogę przez osiedle, położyć nową nawierzchnię, ale skoro jest traktowany tak wrogo, to wycofuje się z tych zamiarów. Dodał, że zamierza ulokować część swojej firmy na terenie SAG.

s/ zdjęcia: Michał Adamowski
Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama