MMKS Podhale Nowy Targ przegrało z MsHK Żilina 2:5

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

NOWY TARG. Milan Janczuszka zrewanżował się Markowi Ziętarze za porażkę sprzed tygodnia. Przyjechał z kilkoma nowymi zawodnikami i oni zrobili różnicę.

Od początku zarysowała się przewaga Słowaków, którzy żwawiej poruszali się po lodzie i krążek bardziej ich słuchał. Pierwsza formacja Żiliny, z braćmi Hunami i Rehakiem (grał w KHL), siała popłoch w szeregach obronnych gospodarzy. Słowacy momentami kręcili niemiłosiernie gospodarzami w ich tercji. Podhale też miało swoje szanse, ale kapitalnie bronił Tomek. Skapitulował tylko dwa razy, po bombie Łabuza spod niebieskiej linii i sprytnym strzale Bryniczki z najbliższej odległości. Ale gole te padły wtedy, gdy wynik był już ustalony, przy 0:4 i 1:5.

- Przed tygodniem bronił pół meczu, teraz cały. To dobry bramkarz, świetnie łapał – chwali go Milan Janczuszka.
Rewanż miał być rozegrany po drugiej stronie Tatr, ale… - U nas trwa remont hali, stąd po raz drugi odwiedziłem stare kąty – wyjaśnił szkoleniowiec Żiliny.

Spotkanie w Nowym Targu rozegrane zostało bez udziału publiczności. Trzeba przyznać, że przy pustych trybunach odbiór widowiska sportowego jest fatalny. Niema atmosfery, która potrafi porwać, zmotywować hokeistów do lepszej gry. Tej w wykonaniu Podhala nie było za wiele, ale…

- Mecz różnił się od pierwszej naszej konfrontacji. Wtedy myśmy szybciej jeździli, byliśmy żywsi. Dzisiaj role się odwróciły. Kiedy nogi nie podają, to reszta również nie funkcjonuje – skomentował Marek Ziętara.

MMKS Podhale Nowy Targ - MsHK Żilina 2:5 (0:2, 0:2, 1:1) Karne: 1:0

Stefan Leśniowski

źródło: SportowePodhale

Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama