Paraolimpijczyk z Tarnowa rusza do Rio. Derus wywalczy medal w sprincie?

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

Już jutro pierwsi polscy paraolimpijczycy wylecą do Rio de Janeiro. Jedną z medalowych nadziei jest Michał Derus z Tarnowa, utytułowany sprinter w kategorii T47 - osób z niepełnosprawnością kończyn górnych. Paraolimpijczykowi w wyjeździe pomogli inni pasjonaci biegania.

Zaledwie przed kilkoma dniami mogliśmy oglądać ceremonię zamknięcia XXI Letnich Igrzysk Olimpijskich, a Rio de Janeiro szykuje się do kolejnej wielkiej imprezy. Już 7 września swoją rywalizację w stolicy Brazylii rozpoczną najlepsi paraolimpijczycy z całego świata. Na najważniejszej imprezie sportowej ostatnich 4 lat nie może zabraknąć Polaków.

Do Rio poleci polskich 97 sportowców, a cała biało-czerwona ekipa będzie liczyć 154 osoby. I choć startujących będzie mniej niż w Londynie (o 4 osoby), nasi reprezentanci wezmą udział w większej liczbie dyscyplin (13 zamiast 11). Na poprzednich igrzyskach udało nam się zająć wysokie 9. miejsce w klasyfikacji medalowej. Czy uda się powtórzyć ten sukces? Są na to spore szanse. Wśród kandydatów do medali wymienia się takich sportowców jak pingpongistka Natalia Partyka, skoczek wzwyż Maciej Lepiato, kulomiot Bartłomiej Tyszkowski czy sprinter Michał Derus. Szczególnie osiągnięcia tego ostatniego mogą napawać optymizmem – biegacz jest wymieniany wśród faworytów biegu na 100 metrów w kategorii T-47.

Co ciekawe niewiele brakowało, a 26-letni zawodnik tarnowskiego „Startu” , który nie ma lewej dłoni, na igrzyska w ogóle by nie pojechał - z powodów finansowych. Z pomocą przyszła firma Häfele, producent okuć meblowych i budowlanych, która uruchomiła platformę „Bieg Po Moc”. Uczestniczący w akcji architekci i meblarze pokonywali kolejne kilometry i zliczali je na specjalnej platformie, co pozwoliło ufundować stypendium dla sportowca i finansować treningi, przyczyniając się do realizacji marzenia zawodnika o wyjeździe do Rio. Tam Michał Derus będzie mógł pokazać swój talent, którego z pewnością mu nie brakuje. Uwagę przyciągnął trzy lata temu, gdy w debiucie na Mistrzostwach Świata Niepełnosprawnych w Lyonie zdobył złoty medal w biegu na 100 metrów i srebro na 200 metrów (co powtórzył w Doha w 2015 roku). Nadzieję na dobry wynik w Rio daje też fakt, że w czerwcu w Grosseto udało mu się obronić tytuł mistrza Europy zdobyty w Swansea przed dwoma laty. – W Brazylii zaliczę swój debiut na igrzyskach, byłoby świetnie, gdyby okazał się równie udany, jak ten na mistrzostwach świata. To najważniejsza impreza w tym roku, a dla mnie może i w całym życiu – mówi Michał Derus, złoty medalista Mistrzostw Świata niepełnosprawnych w Lyonie i Doha oraz Mistrzostw Europy w Swansea i Grosseto.


Reprezentanci gospodarzy to największe zagrożenie dla polskiego zawodnika. Z jednym z nich Michałowi Derusowi udało się zmierzyć na wygranym przez Polaka prestiżowym finale Grand Prix w Londynie. Do rywalizacji z rewelacyjnym Petrucio Ferreirą dojdzie dopiero w Rio. Derus zauważa, że będą mieli wsparcie trybun, są świetnie przygotowani, a do tego po stronie Ferreiry atutem może być element zaskoczenia. – Jeszcze nie mieliśmy okazji rywalizować bezpośrednio, więc nie wiem, czego się po nim spodziewać. Oczywiście poza świetną formą – razem liderujemy światowym listom po tegorocznych biegach. Niestety z mistrzostw świata wyeliminowała go kontuzja, a do Londynu nie udało mu się dojechać – mówi Michał Derus.


opr.s/

źródło: materiał prasowy

Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama