Tadeusz Błażusiak wygrał MŚ w SuperEnduro i zakończył karierę (zdjęcia)

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

Takie zakończenie można było sobie tylko wymarzyć. Ten, który ją kończył, zapracował na to latami pracy, wielkimi sukcesami. Najlepszy ambasador Polski. Zakończył karierę na polskiej ziemi zwycięstwem!

Występem w Krakowie Tadeusz Błażusiak pożegnał się z kibicami. Jeden z najlepszych motocyklistów specjalizujących się w wyścigach ekstremalnych. Po latach pełnych sukcesów, powiedział pas. Niech teraz młodzi pokażą na co ich stać.

Przyznał, że czuje się w pełni spełnionym sportowcem i chce wyznaczyć sobie w życiu nowe cele. - Ta decyzja dojrzewała we mnie. Dlatego wiem, że jest właściwa i podjęta bardzo świadomie. Sportowo całkowicie się spełniłem, a myślę, że niewielu zawodników może stojąc przed lustrem coś takiego sobie szczerze powiedzieć. Od niedzieli nie mam już w kalendarzu wpisanego żadnego startu. Jest jednak sporo rzeczy, nad którymi pracuję. Na pełno nie będzie siedział w fotelu – powiedział nasz mistrz.

Po raz pierwszy w historii telewizji NC+ przeprowadziła transmisję z zawodów SuperEnduro, a jednym z komentatorów był brat „Taddy’ego” Wojciech, Wieloletni menadżer Tadzia. Mieliśmy okazję być świadkami wielkiego święta motocyklowego w Tauron Arenie. Wszystko rozpoczęło się do odśpiewania hymnu narodowego przez Magdę Steczkowską, potem nastąpiła prezentacja głównych aktorów widowiska i wreszcie to na co wszyscy oczekiwaliśmy i ponad 13 tysięcy kibiców zebranych w krakowskiej hali, ekscytujące wyścigi.

Najtrudniejsza przeszkoda „Taddy Matrix. - Nie wiadomo co się może tutaj wydarzyć. Kawał oryginalnej i ciężkiej przeszkody – powiedział Amerykanin Colton Haaker. A Matrix – jak się później przekonaliśmy – zbierał żniwo. Przeszkody były bardzo wymagające. Praleczki, bale z drzew, wielkie opony, sekcja usiana mnóstwem ostrych kamieni, rów z wodą, wysokie skocznie…

W pierwszym wyścigu finałowym, w klasie Prestige, nowotarżanin długo prowadził. Został wyprzedzony, gdy Hiszpan się wywrócił. Sędziowie podnieśli żółtą flagę i Haaker nie powinien wyprzedzać, a wyprzedził. Taddy dojechał do mety za nim, tracąc 6,947 sek. Na trzecim miejscu linię mety przeciął Jonathan Walker. Sędziowie jednak zweryfikowali wyniki, nałożyli na Amerykanina 10 sekund kary i tym samym wyścig wygrał Polak!

- Super sytuacja, Wygrałem pierwszy wyścig, bo mój rywal, mający większą prędkość, wyprzedził mnie na żółtej fladze – powiedział Taddy.
- Nieprawdopodobne. Brakuje mi słów. Nie mogło być lepiej. Wygrać ostatni wyścig u siebie, przed polską publicznością. Dziękuję wam – powiedział reporterowi Tadeusz Błażusiak, a 13 tysięcy gardeł wznosiło okrzyki „Dziękujemy, dziękujemy”. A potem było „Sto lat”.

Odejście Tadka Błażusiaka z profesjonalnych wyścigów to ogromne zaskoczenie i wielka strata dla całego świata offroadu. Wszyscy liczyliśmy się z tym, że w końcu przyjdzie taki moment, ale za bardzo przyzwyczailiśmy się do sukcesów i emocji jakie dostarczał nam Taddy, żeby przejść obok tego obojętnie. Nie tylko kibice, ale także zawodnicy.

- Szkoda, że Tadek kończy karierę, bo przecież nie jest taki stary i mógłby jeszcze być w czołówce mistrzostw świata. Zaszokowała mnie ta decyzja i nie wiem, dlaczego postanowił odejść, ale myślę, że musi szykować coś specjalnego – powiedział Oskar Kaczmarczyk.

Młody nowotarżan chce iść w ślady wielkiego Błażusiaka. Zaczynał jak jego idol od trialu, by przenieść się do rajdów ekstremalnych. Kosztowało go to kontuzją, która zatrzymała jego sportowy rozwój. Oskar wystartował w juniorach i w pierwszym wyścigu finałowym uplasował się na 14 pozycji. W drugim wyścigu było znacznie lepiej i minął linię mety na 10 miejscu. W finałowym wyścigu w pewnym momencie był na szóstej pozycji, a do mety dotarł na 14. Po trzech wyścigach najlepszy Benjamin Herrera (Chile), Kaczmarczyk – 14 z dorobkiem 4 punktów.

Rywalizowali też motocykliści w klasie Europe, a w niej Mariusz Stefaniak i Adam Zych. Ten pierwszy był szóstym w pierwszym starcie, a Zych ukończył ściganie na 13 pozycji. W drugim wyścigu świetnie pojechał Zych, zajmując czwarte miejsce, chociaż jeszcze na piątym okrążeniu był na trzeciej pozycji. Rajd ukończył na piątej pozycji.

Stefan Leśniowski, zdj. Michał Adamowski

źródło: podhale24

Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama