Podpalił żonę. Jest akt oskarżenia

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

Do Sądu Okręgowego w Krakowie trafił akt oskarżenia ws. mężczyzny, który w Wolbromiu usiłował w sierpniu zeszłego roku zabić swą małżonkę. Grozi mu nawet dożywocie.

Do mrożących krew w żyłach zdarzeń miało dojść w nocy z 27 na 28 sierpnia 2016 roku. Mężczyzna oblał kobietę benzyną i podpalił zapalniczką . Ofiara doznała oparzeń 70 procent powierzchni ciała. Niestety nie udało się jej uratować. Zmarła kilka miesięcy później.

- Wspomnianej nocy patrol policji z komisariatu w Wolbromiu udał się na ul. Fabryczną, gdzie według zgłoszenia mężczyzna miał podpalić kobietę i dom. Po przybyciu na miejscu funkcjonariusze zastali płonący budynek i stojącą przed nim poparzoną kobietę z trójką dzieci. W tym czasie na miejsce przybyła załoga pogotowia ratunkowego i straż pożarna. Zatrzymanym mężczyzną okazał się Mirosław W., mąż zgłaszającej. Pokrzywdzona kobieta po opatrzeniu na miejscu przez pogotowie ratunkowe, w stanie ciężkim została zabrana helikopterem do Szpitala Specjalistycznego w Krakowie na Oddział Oparzeń. Obrażeń w postaci poparzenia ręki doznała też jedna z dziewczynek. Natomiast pozostałe dzieci nie odniosły żadnych obrażeń - relacjonuje Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

Jak ustalono podczas śledztwa, w rodzinie tej często dochodziło do awantur wywołanych przez nietrzeźwego mężczyznę.

- Przesłuchany w charakterze podejrzanego Mirosław W. w pierwszych wyjaśnieniach nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Wyjaśnił, że od wielu lat jego żona go poniżała i śmiała się z niego, postanowił ją wystraszyć. Udał się więc do piwnicy, skąd wziął kanister z benzyną, po czym poszedł do sypialni, w której na łóżku, w koszuli nocnej leżała żona. Następnie polał żonę benzyną. W ręce miał zapalniczkę, jednakże nie chciał podpalić żony. Nie pamięta jak doszło do podpalenia żony i jej odzieży, czy żona się broniła, czy ratował żonę i dzieci. Pamięta natomiast, że wszystko się zapaliło, żona uciekała, Nie widział, żeby ubranie się na niej zapaliło, natomiast na nim zapaliły się spodnie oraz koszulka. W toku kolejnych wyjaśnieniach w części przyznał się do popełnienia zarzucanych czynów - dodają prokuratorzy.

Zatrzymany nie był w przeszłości karany. Za czyny, których sie dopuścił, grozi mu kara na czas nie krótszy od lat 8, kara 25 lat pozbawienia wolności lub kara dożywotniego pozbawienia wolności.


Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama