Wielka sława to żart

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

Operetka, to ulubiony gatunek festiwalowej publiczności, co tłumaczy ogromne zainteresowanie spektaklem „Baron cygański”, który został wystawiony wczoraj, w poniedziałek, 8 sierpnia na festiwalowej scenie w Pijalni Głównej.

Ta operetka Straussa, bogata w romanse, zaskakujące zwroty akcji, niebanalne historie jest przede wszystkim pełna niezwykłej, wielobarwnej muzyki. W tym utworze, będącym arcydziełem tego gatunku, można odnaleźć wiedeńskie walce, czardasze aż po cygańskie ballady, żywiołowe marsze czy zaskakujące urodą finałowe sceny poszczególnych aktów. Jeśli do tego dodamy dowcip dialogów, taniec, piękne chóry, doskonałą instrumentację oraz świetne wykonanie, to sukces jest murowany. I tak było wczoraj w Krynicy, gdzie publiczność entuzjastycznie oklaskiwała artystów, wyśmienicie bawiąc się przez trzy godziny, a na finał nagradzając artystów owacją na stojąco.

A wszystko za sprawą niezwykłych wykonawców takich jak: Adam Sobierajski (Sandor Barinkay), Anna Wiśniewska-Schoppa (Saffi), Anna Borucka (Czipra) Kamil Zdebel (Graf Peter Homonay), Adam Woźniak (Kálmán Żupán), Ewelina Szybilska (Arsena), Tomasz Dziwisz (Ottokar), Renata Dobosz (Mirabella), Maciej Komandera (Conte Carnero), Witold Dewor (Pali). Śpiewakom towarzyszyła Orkiestra, Chór i Balet Opery Śląskiej pod dyrekcją Macieja Tomasiewicza. Jak podkreślili konferansjerzy wieczoru Regina Gowarzewska i Jacek Jaskuła, „Baron cygański” jest ulubioną operą nie tylko publiczności, ale i prof. Tadeusza Pszonki, dyrektora artystycznego festiwalu, który przed laty wykonywał partię Sandora Barinkay’a w teatrze w Warszawie u Bogusława Kaczyńskiego.


Tyle energii było w tym wczorajszym przedstawieniu, że opowieść – o Sandorze Barinkay’u chcącym odzyskać majątek po ojcu, co rozpoczyna zaskakujący ciąg zdarzeń – porwała publiczność, która nuciła wraz z artystami słynne tematy lub kołysała się do taktu muzyki. Wszystkie znane motywy widzowie przyjmowali brawami, a szczególnie słynne kuplety Barinkay’a. Wiele osób odśpiewało ich refren wraz z artystami: „wielka sława to żart, książę błazna jest wart, złoto toczy się w krąg, z rąk do rąk, z rąk do rąk”.

Prezentowana w Krynicy inscenizacja była pełną uroku produkcją Opery Śląskiej, klasyczną, o pięknych kostiumach (Małgorzata Słoniowska), w reżyserii i choreografii Henryka Konwińskiego, legendy polskiego teatru. – Zawsze przy pracy nad spektaklem muzyka jest dla mnie punktem wyjścia – mówił wczoraj Henryk Konwiński podczas „Spotkania z gwiazdą” opowiadając o pracy nad tym tytułem. Ten wybitny tancerz, choreograf i reżyser podkreślał, że „muzyka daje wszystko, muzyka jest natchnieniem”. Spotkanie, które prowadził Jerzy Snakowski odbyło się w południe, na deptaku krynickim i przyciągnęło tłumy. Zaproszeni goście, wykonawcy wieczornego koncertu a więc „Barona cygańskiego” – Anna Wiśniewska-Schoppa, Anna Borucka i Adam Woźniak oraz Maciej Tomasiewicz – szczerze mówili o operetce. Zwrócili uwagę, że ten gatunek jest trudniejszy dla wykonawców od opery, bo wymaga dużej skali głosu, mówienia na scenie i tańczenia. Rozmowa była przeplatana muzyką w interpretacji młodego skrzypka z Tylicza Joachima Draba, któremu na fortepianie akompaniowała Katarzyna Rzeszutek. Zabrzmiał m.in. kujawiak Wieniawskiego, ten sam, który w latach 30. XX wieku był wykonywany w wokalnej wersji przez Jana Kiepurę.

Już stało się tradycją, że festiwal promuje młodych artystów. Warto przypomnieć, że właśnie tu, w Krynicy, przed laty, pierwsze zawodowe kroki stawiali, dziś słynni artyści np. Małgorzata Walewska czy Artur Ruciński. Dlatego też wczoraj Jacek Woleński, prowadzący popołudniowy koncert w Starym Domu Zdrojowym wielokrotnie powtarzał publiczności, że trzeba zapamiętać te nazwiska, bo kiedyś będą słynne. W koncercie „Młodzi dla Kiepury – Estrada Młodych” wystąpili laureaci konkursów wokalnych: Robin Červínek – baryton (Czechy), Adrian Domarecki – tenor, Kamila Dutkowska – sopran, Mateusz Ługowski – baryton, Martin Morháč – baryton (Słowacja), Michał Stypułkowski – baryton i Magdalena Urbanowicz – mezzosopran.


Młodzi artyści zaprezentowali niezwykły wachlarz emocji przedstawiając utwory m.in. Mozarta, Rossiniego, Donizettiego, Bizeta, Moniuszki, Pucciniego czy Szymanowskiego. Siedmioro wspaniałych pokazało, że są już gotowi by stanąć na scenach i estradach by rozpocząć zawodowe kariery. Wszyscy zaprezentowali się świetnie. Publiczność, która do ostatniego miejsca wypełniła widownię reagowała entuzjastycznie. Zresztą koncert był transmitowany na ekranie ustawionym na deptaku, co spowodowała, że młodych artystów podziwiały dwie widownie pełne melomanów. Ale wszystkich zafascynowała siła i świeżość tych wykonań. I jeśli taka jest młodzież wokalna, to możemy być spokojni o losy festiwalu.
Wczorajszy trzeci dzień festiwalu otworzył koncert promenadowy na deptaku w wykonaniu Magdaleny Just – harfa, Beaty Solnickiej – skrzypce i Ewy Dymek-Kuś – wiolonczela. Dziś, te same instrumentalistki zagrają ponownie o poranku na deptaku, wprawiając w uzdrowiskowy nastrój zgromadzoną publiczność. Czwarty dzień festiwalu, który jest organizowany przez Gminę Krynica-Zdrój i Centrum Kultury w Krynicy-Zdroju przyniesie dwa niezwykłe koncerty. O godz. 15, w Starym Domu Zdrojowym odbędzie się nadzwyczajny recital Jakuba Kuszlika, laureata zeszłorocznego Konkursu Chopinowskiego, zaś o godz. 20 w Pijalni Głównej usłyszymy znane, porywające, ogniste i niezwykle melodyjne przeboje hiszpańskiej operetki czyli słynne zarzuele. Podczas tego wieczoru odbędzie się także prawykonanie Concerto de Paris, utworu który skomponowali Marc Mignon i Denis Bioteau. Wystąpią: Iwona Sobotka (sopran), Arnold Rutkowski (tenor), Beata Szałwińska (pianistka) i Orkiestra Filharmonii Krakowskiej pod batutą Zbigniewa Gracy.

Szczegółowy program dostępny jest na www.festiwalkiepury.pl oraz w dziale Co Gdzie Kiedy MalopolskaOnline.pl

mat. prasowe autorstwa Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz, zdj. Mikołaj Bała
Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama