W poszukiwaniu miłości, czyli krakowska Hrabina Marica

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

W tej operetce jest wszystko, czego oczekuje publiczność: proste libretto, którego głównym tematem jest poszukiwanie właściwej miłości, przepych scen zbiorowych, piękne kostiumy, ale przede wszystkim doskonała muzyka, obfitująca w melodie wpadające w ucho, często o charakterze węgierskim czy cygańskim.

Wczoraj, wieczorem, siódmego dnia 55. Festiwalu im. Jana Kiepury pokazany został przebój wszechczasów, operetka „Hrabina Marica” Kálmána. Inscenizacja przygotowana przez Operę Krakowską ściągnęła do Pijalni Głównej miłośników tego gatunku, którzy zgotowali artystom owację na stojąco. Brawa, brawa i jeszcze raz brawa, bo prezentowany spektakl
był niezwykle interesujący.

W tytułowej partii wystąpiła świetna Monika Korybalska, bardzo uzdolniona wokalnie, a do tego jeszcze pięknie prezentująca się na scenie. Partnerowali jej: zabawny Michał Kutnik (Książę Populescu), który przyciągnął uwagę publiczności wielką energią i wstawkami tekstowymi nawiązującymi do Krynicy; Jarosław Bielecki (Baron Koloman Żupan), Janusz Ratajczak (Hrabia Tassilo), Paula Maciołek (Liza), Agnieszka Cząstka-Niezgódka (Księżna Cudenstein), Katarzyna Oleś- Blacha (Mina), Krzysztof Kozarek (Karol), Rafał Pawłowski (Czeko), Stanisław Knapik (Peniżek).

Solistom towarzyszyła Orkiestra, Chór i Balet Opery Krakowskiej pod dyrekcją Sławomira Chrzanowskiego. Zabrzmiały takie przeboje jak m.in. aria Maricy „Gdzie mieszka miłość”, słynny duet Żupana i Maricy „Ach jedź do Varaždin”, czy przede wszystkim „Graj Cyganie” Tassila. Doskonałe głosy i świetne wykonanie sprawiły, że publiczność w trakcie utworu nagradzała artystów brawami. Inscenizacja, która swoją premierę miała w 2017 roku jest inna niż te klasyczne. Zaskakuje już od pierwszych taktów, gdy podczas uwertury pojawia się balet świń a raczej świnek, zresztą uroczych (choreografia Jarosław Staniek). Ale kto zna reżysera tej produkcji Pawła Aignera, ten nie jest zdziwiony. Ten twórca lubi grę obrazami, skojarzeniami i baśniowością, lubi mrugać okiem do publiczności i bawić się teatrem. Zresztą Kálmán w operetce „Hrabina Marica” – za rok będziemy obchodzić stulecie prapremiery tego tytułu – też wciągał do zabawy swoich współczesnych, choćby poprzez nawiązanie postacią barona Żupana do operetki Straussa.

Do atutów krakowskiej inscenizacji trzeba jeszcze dodać scenografię Ryszarda Melliwy oraz przede wszystkim kostiumy Zofii de Ines, które właściwie nie są historyczne, lecz inspirowane historycznymi, wręcz baśniowe, piękne, często zaskakujące, jak choćby mocno różowy garnitur (!) tytułowej bohaterki w pierwszym akcie. Przy czym kolor różowy może być tu symboliczny zwarzywszy, że Hrabina Marica hoduje świnie (oczywiście rękami swoich pracowników) i ma ich – co pada ze sceny – dwadzieścia tysięcy.

Podczas południowego „Spotkania z gwiazdą”, w którym udział wzięli artyści Opery Krakowskiej: Katarzyna Oleś-Blacha, Monika Korybalska, Janusz Ratajczak oraz Bogusław Nowak, dyrektor tej instytucji rozmowa „kręciła się” przede wszystkim wokół arcydzieła Kálmána. Wszyscy artyści zgodnie twierdzili, że lubią ten tytuł nie tylko poprzez piękne melodie, ale także, że dużo w nim się dzieje. Dla Janusza Ratajczaka krakowska inscenizacja jest trzecią w której bierze udział i za każdym razem fascynuje go różnorodność charakteru postaci. Monika Korybalska podkreśliła zaś, że urzekła ją powaga głównej bohaterki. Wszyscy przyznali także, że operetka, jako gatunek, jest wyzwaniem dla śpiewaków i stawia im ogromne wymagania. Prowadzący spotkanie Jerzy Snakowski pytał również dlaczego tylko kilka tytułów z ogromnej ilości skomponowanych dzieł tego gatunku jest wystawianych na polskich scenach. Dyrektor Bagusław Nowak nie dał się sprowokować do większej dyskusji i uciął rozważania mówiąc: „wystawiamy to, czego publiczność od nas oczekuje”. Jak zwykle spotkaniu towarzyszyła muzyka, tym razem w wykonaniu Sylwii Ziółkowskiej (sopran) i Michała Stypułkowskiego (baryton). Zabrzmiały takie utwory jak m.in.: aria Lauretty "O mio babbino caro" z opery "Gianni Schicchi" Pucciniego, czy „Śnić sen” z musicalu „Człowiek z La Manchy” Leigha. Solistom na fortepianie akompaniowała Joanna Litwin-Fenc.

Wczorajsze popołudnie upłynęło też pod znakiem jeszcze jednej krakowskiej inscenizacji, ale przygotowanej przez Krakowską Operę Kameralną. Na scenie Starego Domu Zdrojowego wystawiona została opera komiczna Mozarta „Bastien und Bastienne”. To młodzieńcze dzieło zaledwie 12- letniego kompozytora ujawnia niezwykły talent Mozarta. Piękna opowieść o miłości, w której potrzeba pomocy czarodzieja, by utrzymać związek, bawi do dziś. Opera wyreżyserowana przez Wacława Jankowskiego, składa się z arii przeplatanych mówionymi dialogami. Na scenie wystąpili: Bastien - Jarosław Bielecki (tenor) i Grzegorz Łabuda (aktor); Bastienne - Joanna Szynkowska vel Sęk (sopran) i Ewelina Grzebinowa (aktorka); Colas - Ivan Vrublevskyi (bas) i Paweł Kumięga (aktor); Colassienne - Jadwiga Zechenter (tancerka). Solistom towarzyszyła orkiestra pod batutą Pawła Szczepańskiego. Spektakl niezwykle przypadł do gustu festiwalowej publiczności, która zgotowała artystom owację na stojąco, do czego przyczyniła się nie tylko muzyka, ale i bardzo intrygująca
inscenizacja.

Tradycyjnie rano, w muszli koncertowej, w ramach koncertu promenadowego zagrał zespół TODO Art Trio w składzie: Grażyna Jursza (flet), Dariusz Jursza (klarnet), Dawid Smykowski (fagot, aranżacje). Tym razem było operowo i musicalowo. Zabrzmiały najpiękniejsze fragmenty np. z opery „Carmen” Bizeta: uwertura, habanera oraz intermezzo; instrumentalne wersje arii z oper Mozarta: „Wesele Figara”, „Czarodziejski flet”, „Don Giovanni” czy słynne fragmenty z musicali: „Skrzypek na dachu” Bocka, „West Side Story” Bernsteina oraz hity z „My Fair Lady”, którego autorem jest Loewe. Był to niezwykle przyjemny koncert, co potwierdzała oklaskująca artystów publiczność. Jedenaścioro młodych artystów odebrało wczoraj dyplomy uczestnictwa w Mistrzowskich Warsztatach Operowych, towarzyszących festiwalowi. Przez cztery dni młodzi artyści pracowali pod okiem trojga pedagogów, profesorów: Evy Blahovej i Tadeusza Pszonki oraz wieloletniego śpiewaka nowojorskiej Metropolitan Opera w Nowym Jorku – Mariusza Kwietnia, obecnie związanego z Operą Wrocławską. I jak podkreślali młodzi artyści nauka ta była dla nich niezmiernie cenna, otrzymali wiele rad, które będą się starali wprowadzić do wykonywanych utworów. A taka okazja pojawi się już dziś, 13 sierpnia podczas ostatniego dnia festiwalu, który – przypomnijmy – organizowany jest przez Gminę Krynica-Zdrój i Centrum Kultury w Krynicy-Zdroju. Bowiem
popołudniowy dzisiejszy koncert w Starym Domu Zdrojowym będzie właśnie prezentacją uczestników warsztatów, którzy pochwalą się efektami swojej pracy w Krynicy. Wieczorem natomiast w Pijalni Głównej odbędzie się długo oczekiwany koncert galowy „Magiczny świat operetki”, którego gwiazdą będzie Grażyna Brodzińska, niekwestionowana pierwsza dama polskiej operetki. Artystce towarzyszyć będą Sławomir Naborczyk (tenor) i Jakub Milewski (baryton) artyści Baletu Teatru Muzycznego w Lublinie oraz Orkiestra Filharmonii Zabrzańskiej pod batutą Sławomira Chrzanowskiego. Bilety na ten koncert sprzedały się już dawno, ale jak zapowiadają organizatorzy budowane są jeszcze dodatkowe miejsca. Jest więc nadzieja.

Szczegółowy program dostępny jest na www.festiwalkiepury.pl oraz w dziale Co Gdzie Kiedy MalopolskaOnline.pl

Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz, fot. Mikołaj Bała
Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama