Wystartowali w Giewontu na Hel i do Wilna

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

W sobotę weszli na Giewont, w niedzielę nocowali w Kalwarii Zebrzydowskiej a dziś dotrą na Jasną Górę – jubileuszową, XV Góralską Pielgrzymkę Rowerową Zakopane – Hel – Wilno pod hasłem „Maryja, Matka Kościoła, do modlitwy nas woła” można uznać za rozpoczętą.

Wszystko zaczęło się na Giewoncie – to tutaj pierwszy raz 12 protagonistów pielgrzymowania rowerowego z Zakopanego do Helu, w sierpniu 2008 roku, w strugach deszczu, pojawiło się na szczycie. Na rowerach nad Morze Bałtyckie pojechało wówczas 10 kolarzy. W piętnastym wejściu na szczyt Śpiących Rycerzy, w lekkim deszczu i momentami w gęstej mgle, uczestniczyło już kilkadziesiąt osób – na rowery wsiadło ich 80 i dotrze aż do Wilna.

Tegoroczne pielgrzymowanie rowerowe rozpoczęło się w sobotę 22 lipca, tradycyjnie od mszy świętej w kościele św. Krzyża w Zakopanem, gdzie w gościnne progi co roku zaprasza proboszcz ks. Mariusz Dziuba – wielki sympatyk rowerzystów. Następnie, po załatwieniu spraw organizacyjnych, spora grupa pielgrzymów wyszła na Giewont. Dzień później, w niedzielę, 80 kolarzy zameldowało się bladym świtem w Zakopanem – tym razem u stóp Sanktuarium MB Fatimskiej na Krzeptówkach. Po błogosławieństwie ojców Pallotynów pielgrzymi ruszyli w trasę na północ, na krótko zatrzymując się jeszcze na Olczy w Sanktuarium MB Objawiającej Cudowny Medalik. Dłuższy postój tradycyjnie odbył się w Ludźmierzu – w Sanktuarium MB Królowej Podhala cykliści uczestniczyli we mszy świętej inaugurującej jubileuszową pielgrzymkę rowerową.

W tym roku serdecznie przyjął ich nowo powołany kustosz – Ks. Maciej Ścibor, który wspólnie z pielgrzymami modlił się u Gaździny Podhala a także w Ogrodzie Różańcowym, przy pomniku Jana Pawła II. W drodze do Kalwarii Zebrzydowskiej kolarze odwiedzili jeszcze kościół Przenajświętszej Trójcy Jordanowie – znajduje się tutaj cudowny obraz Matki Bożej Trudnego Zawierzenia, Pani Jordanowskiej. Historię tego obrazu przybliżył pielgrzymom proboszcz – ks. Paweł Gunia, a władze miasta zadbały o co nieco do jedzenia.

Pierwszy dzień „na siodełku” był trudny i wymagający, obfitujący w ciężkie podjazdy ale też wymagające zjazdy. Na szczęście pogoda dopisała i kolarze w godzinach wieczornych dotarli na miejsce noclegu w Domu Pielgrzyma w Kalwarii Zebrzydowskiej. Pierwsze kilometry, dokładnie 106, już za nimi, przed nimi – jeszcze bardzo wiele…


Anna Blańda
Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama