Zakopiańskie biegi pod górę dały mocno w kość zawodnikom (duża galeria)

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

Cztery mordercze podbiegi, zakopiańskie zbocza i adrenalina, która nie zna litości. XII Otwarte Mistrzostwa Zakopanego w Biegu Pod Górę były jak zastrzyk czystej górskiej energii. 36 śmiałków - amatorów i zawodowców - zmierzyło się z trasami, które potrafią złamać niejednego, a jednak każdy z nich dobiegł, doszedł, doczołgał się - na szczyt. Cztery razy.

Start o 8:15 na Szymoszkowej, potem Harenda, a na deser podwójny atak na Wielką Krokiew - najpierw szlakiem turystycznym, potem po schodach. Organizatorzy nie zostawili złudzeń: tu nie ma miejsca na odpoczynek. Trzeba było gnać - bez kijków, bez taryfy ulgowej i z limitem czasu nad głową. Zawodnicy, którzy nie zmieścili się w limicie, otrzymywali 5 minut kary, ale wciąż mogli kontynuować walkę.

- To już bardziej CrossFit niż bieg. Na schodach to się nie biegnie, to się walczy o każdy krok. Nogi palą, płuca płoną - przyznała Aleksandra Stodolak ze Strzyżowa, która w kategorii seniorek wywalczyła drugie miejsce.

<b>Szymoszkowa? Długa, zdradliwa i zabójczo nierówna</b>

Choć wielu myślało, że to Krokiew będzie najbardziej wymagająca, okazało się, że Szymoszkowa zaskoczyła uczestników najbardziej.

- Dla mnie to była najgorsza trasa. Z pozoru łagodnie, ale potem robi się naprawdę stromo, a różnorodne podłoże - od trawy, przez żwir, po skarpę - nie daje się rozbujać - relacjonowała Aleksandra.

Zgodził się z nią Daniel Stachoń z Zakopanego, startujący razem z synami.  - Wydaje się, że Harenda to trudniejsza górka, ale to Szymoszkowa naprawdę "przyłożyła" w nogi. Niby stok narciarski, ale po biegu mam wrażenie, że to była jakaś tyrolska ściana płaczu.

<b>Z rodzinnej pasji do ścigania się z kolejką</b>

Niektórzy uczestnicy biegną razem od lat. Dla jednych to tradycja, dla innych - nowa życiowa przygoda. Barbara z Wieliczki i Maciej z Łodzi podkreślają, że biegi pod górę... łączą.

- Zaczęło się od wspólnej pracy, potem wspólnego biegania. I tak zostało. I nawet jeśli trochę rywalizujemy - ja nie lubię być wyprzedzana - to wciąż jest to nasza wspólna pasja - mówi z uśmiechem Barbara.

Rodzina Stachoniów to kolejny przykład na to, jak sport może cementować więzi.  - Na początku to ja ciągnąłem chłopaków, a teraz to oni motywują mnie. Starszy biega świetnie, młodszy goni. I razem startujemy. To lepsze niż jakikolwiek trening osobno - powiedział Daniel Stachoń.

<b>Wielka Krokiew - raz po szlaku, raz po schodach</b>

Choć to Krokiew była ostatnim etapem zawodów, wielu uznało ją za... najprzyjemniejszą.

- Po schodach było nawet lepiej niż się spodziewałam. Obawiałam się ich najbardziej, ale tempo i rytm dało się utrzymać. To była taka kropka nad "i" - oceniła Aleksandra Stodolak.

Zawodnicy startowali co 30 sekund - po wcześniejszych trzech biegach - co nadawało tej części rywalizacji wyjątkowo indywidualny charakter. Nie było tłumu, nie było ścigania. Była samotna walka z grawitacją.

<b>Nie tylko z Polski. Słowacy w natarciu</b>

W kategorii Masters M triumfował Marek Voška ze Słowacji, zostawiając za sobą Polaków z wyraźnym zapasem. Weterani również pokazali klasę - Skurčák Patrik ze Słowacji pokonał konkurencję z czasem 33:02.

Choć najwięcej było zawodników z Zakopanego i okolic, nie brakowało też przyjezdnych - od Wieliczki, przez Tarnów, po Kraków.

<b>WYNIKI - NAJSZYBSI W KAŻDEJ KATEGORII</b>

Junior M
1. Mikołaj Staszel (Zakopane) - 36:09.55
2. Alan Stachoń - 43:01.58

Senior K
1. Ewelina Orawiec* (Zakopane) - 36:20.88
2. Aleksandra Stodolak (Strzyżów) - 41:41.36
3. Julia Kudlińska (Wieliczka) - 44:59.01

Senior M
1. Jakub Bachleda-Księdzularz (TKN Tatra Team, Zakopane) - 25:48.31
2. Marcin Kunz (Kraków) - 26:51.14
3. Arkadiusz Kwiatkowski (Kraków) - 26:54.22

Masters K
1. Katarzyna Zych (Tarnów, Bonnie & Clyde) - 35:10.44
2. Anna Sobocińska-Witowska (Sierakowice) - 44:58.83

Masters M
1. Marek Voška (Dolný Kubín, Słowacja) - 30:07.31
2. Piotr Hyży (Tarnów) - 32:15.10
3. Jakub Bednarz (Zakopane) - 33:14.15

Weteran M
1. Patrik Skurčák (Lokca, Słowacja) - 33:02.18
2. Marcin Frankiewicz (Narama) - 37:24.77
3. Jacek Kwiatkowski (Kraków) - 38:31.67

Super Weteran M
1. Zbigniew Radomski (Bielsko-Biała, Team Beskidy) - 39:57.38

em/r
Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama