"Krynica jest mi szczególnie bliska, zawsze lubię tu wracać"

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

​Europejskie Centrum Bajki w Pacanowie zabrało najmłodszych festiwalowiczów w podróż dookoła świata wraz z Koziołkiem Matołkiem, który przez Zakopane, Amerykę i Chiny zmierzał do słynnego Pacanowa, gdzie „umieją podkuć kozy, by chodziły w pełnej chwale!”

Tymczasem zabawny koziołek trafił do krynickiego amfiteatru… Choć postać znana kolejnym pokoleniom ma już 90 lat, wciąż śmieszy, uczy i bawi. Tak było na „dzień dobry” szóstego dnia w krynickim amfiteatrze. 
 
fot. Andrzej Rams

Spotkanie z Gwiazdami

Mazowiecki Teatr Muzyczny i krynicki festiwal łączy postać Jana Kiepury, który patronuje instytucji i festiwalowi. Artystów, którzy w swoim repertuarze mają „Krainę uśmiechu” – i arie, z których zasłynął „chłopak z Sosnowca” nie mogło więc zabraknąć na festiwalu. 

- Uznaliśmy, że tak wspaniały spektakl powinniśmy pokazywać szerszej publiczności niż tylko w Warszawie – mówiła Iwona Wujastyk, dyrektor Mazowieckiego Teatru Muzycznego Reginie Gowarzewskiej podczas Spotkania z Gwiazdą.

Z publicznością spotkali się także odtwórcy ról w wieczornym spektaklu „Kraina uśmiechu”: Natalia Rubiś (Liza), Sławomir Grzymkowski (Czong) i Sławomir Naborczyk (Książę Su-Czong). Ten ostatni artysta nie pierwszy raz gości w Krynicy, jest m.in. Laureatem VI Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. J. Kiepury w Krynicy-Zdroju. – Krynica jest mi szczególnie bliska, zawsze lubię tu wracać – mówił Sławomir Naborczyk podczas Spotkania z Gwiazdą.

Tango na bandoneonie 

Klaudiusz Baran, wybitny bandoneonista i akordeonista oraz Krynicka Orkiestra Zdrojowa im. Adama Wrońskiego to gwiazdy kameralnego koncertu w amfiteatrze szóstego dnia festiwalu. 

Klaudiusz Baran to artysta wszechstronny, obdarzony wyjątkową wrażliwością muzyczną. Jego dokonania artystyczne zmieniły w Polsce postrzeganie akordeonu, wynosząc go do pozycji pełnoprawnego instrumentu kształtującego realny świat muzyczny. Jako pierwszy akordeonista wystąpił jako solista z towarzyszeniem Orkiestry Filharmonii Narodowej. W roku 2003, jako pierwszy akordeonista, otrzymał nagrodę Fryderyka za płytę „Astor Piazzolla – Tango”, a w 2020 roku kolejne dwie statuetki. 

W swoich interpretacjach artysta potrafi splatać pokorę wobec dzieła muzycznego, z bogactwem inwencji, osobistym pojmowaniem czasu w muzyce, wyjątkową sceniczną charyzmą, naturalnością ekspresji. Podczas „Popołudnia z tangiem” zabrzmiały utwory kompozytora tanga argentyńskiego - Astora Piazzolli. Publiczność usłyszała m.in. dwa muzyczny tematy z filmu „Frantic” Romana Polańskiego – „Libertnago” oraz „Oblivion” z „Henryka IV” Marco Bellocchiego wirtuozowsko wykonywane na bandoneonie.
 
fot. Andrzej Rams

Teatr Kiepury zrobił furorę na festiwalu Kiepury

Barwne widowisko z niezwykłą scenografią i kostiumami z epoki, arie, które stały się ponadczasowymi przebojami i porywające wykonanie artystyczne – piąty dzień festiwalu zakończył spektakl operetkowy Mazowieckiego Teatru Muzycznego im. Jana Kiepury w Warszawie – „Kraina uśmiechu” w reżyserii Wojciecha Adamczyka.

Operetka ta powstała w 1929 roki i jest uważana dziś za najważniejsze dzieło wielkiego twórcy operetki wiedeńskiej – Franza Lehára. Libretto to dzieło Ludwiga Herzera i Fritza Löhner-Beda, wg pomysłu Victora Leona. O popularności dzieła może świadczyć fakt, że wszystkie arie i duety, pochodzące z tej operetki stały się szlagierami sceny muzycznej, jak np.: „Twoim jest serce me”, „Herbatka sam na sam” lub „Kto dał nam klucze do miłości bram”. 

„Krainę uśmiechu” miał w swoim repertuarze także Jan Kiepura, a w 1952 roku wraz z żoną, Martą Eggerth zagrali w zrealizowanym w Niemczech filmie „Kraina uśmiechu” na jej podstawie  – to ostatni film z udziałem polskiego tenora. Arie „Twoim jest serce me” czy „Kto dał nam klucze do miłości bram” na stałe trafiły do repertuaru tenora z Sosnowca.

Libretto operetki to jedna z najbardziej poruszających historii miłosnych rozgrywających się orientalnej scenerii Chin i Wiednia czasów belle epoque. Młoda hrabianka z Wiednia, dziewczyna o postępowych poglądach zakochuje się – ze wzajemnością - w chińskim księciu. W jednej chwili podejmuje decyzje o poślubieniu ukochanego i wyjeździe do Chin. W kraju ukochanego zderza się jednak z inną kulturą i tradycyjnym modelem życia, który zamyka kobiety w domowym zaciszu, czyniąc je wyłącznie ozdobą męża, poddaną jego woli. Dwa światy i panujące w nich różnice cywilizacyjne okazują się w tej historii przeszkodami nie do pokonania. Tym samym w tym utworze Franz Lehár nie zastosował się do obowiązującego w operetce kanonu szczęśliwego zakończenia. 
 
fot. Andrzej Rams

W Pijalni Głównej partie napisane dla tenora publiczność usłyszała w fenomenalnym wykonaniu Sławomira Naborczyka, który w spektaklu „Kraina uśmiechu” wcielił się w Księcia Su-Czonga. Śpiewak jest, m.in. laureatem Międzynarodowego Konkursu im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju.  

W „Krainie uśmiechu” partnerowała mu jako Liza znakomita sopranistka Natalia Rubiś. Na scenie pojawili się tego wieczora także: Kamila Goik jako Mi,  Sławomir Grzymkowski jako Czong, Michał Janicki w roli Gustawa von Pottensteina, Marek Lewandowski jako hrabia, ojciec Lizy, Sławomir Głazek w roli Eunucha, w pozostałych rolach: Agnieszka Banach, Joanna Olek, Marta Pierzchała, Małgorzata Romańska-Zwierz, Daria Sawczuk, Adrianna Jakubowska, Michał Bronk, Jakub Ciesielski, Przemysław Młyński, Antoni Olszewski, Łukasz Skrobek, Mateusz Teliński. Muzyków poprowadził tego wieczoru Ruben Silva, jeden z najwybitniejszych muzyków swojego pokolenia, nie po raz pierwszy już goszczący na Festiwalu Kiepury.

- Jestem wdzięczna, że Teatr im. Jana Kiepury mógł zagościć na Festiwalu im. Kiepury – mówiła po spektaklu Iwona Wujastyk, dyrektor instytucji. Jak dodała, debiut na krynickich deskach poszedł tak śpiewająco, że musiał nad nim czuwać sam Kiepura. 

Szczelnie wypełniona widownia Pijalni Głównej swój podziw dla artystów wyrażała wielokrotnie tego wieczora, doceniając kunszt wokalny artystów, grę aktorską, kostiumy i ciekawą scenografię. Okazuje się, że stworzona ponad sto lat temu operetka wciąż ma aktualny wydźwięk, a sam gatunek nie jest – wbrew obiegowej opinii – pieśnią przeszłości. Warszawski teatr z powodzeniem daje operetce drugie życie, wyciągając ją z lamusa.

źródło: mat. prasowe

Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama