Spór radnych grozi utratą unijnych milionów

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

Dawna synagoga w Czarnym Dunajcu od lat czeka na ratunek. W 2024 roku pojawiła się długo wyczekiwana szansa na jej rewitalizację: gmina Czarny Dunajec wraz ze słowacką Trsteną zdobyła ponad 2,4 mln euro z programu Interreg Polska–Słowacja na stworzenie w zabytkowym budynku Domu Pamięci Ziemi Czarnodunajeckiej. Jednak lokalny spór polityczny doprowadził do sytuacji, w której projekt może zostać całkowicie utracony.

Synagoga – świadek historii i zniszczeń

Budynek synagogi stoi przy ul. Sienkiewicza. Przed wojną był centrum życia religijnego lokalnej społeczności żydowskiej – mógł pomieścić około 300 wiernych. Wnętrze zdobiły polichromie, a nad wejściem znajdował się aron ha-kodesz.

Podczas II wojny światowej synagogę zdewastowali Niemcy, a po wojnie budynek zamieniono na magazyn. Zlikwidowano babiniec, przebito nowe wejścia, wstawiono stropy. Od tamtej pory niszczał.

Unijne wsparcie i ambitny plan rewitalizacji

W 2024 roku Gmina Czarny Dunajec i słowacka Trstena zdobyły z Interregu ponad 2,4 mln euro na projekt „Pogranicze wielu kultur – pogranicze dialogu”. Zakładał on pełną rewitalizację synagogi oraz stworzenie tam centrum pamięci i kultury: sal warsztatowych, przestrzeni wystawienniczych, miejsca edukacji o wielokulturowej historii regionu.

To miała być największa inwestycja w dziedzictwo żydowskie na Podhalu od lat.

Rada gminy blokuje wkład własny

Aby projekt mógł ruszyć, potrzebny był wkład własny gminy – ok. 2 mln zł rozłożonych na kilka lat. Burmistrz Marcin Ratułowski wniósł odpowiednią uchwałę pod obrady, ale radni zdjęli punkt z porządku obrad, argumentując m.in. zbyt wysokim kosztem inwestycji lub brakiem jasności co do własności działki.

Decyzja wywołała duże emocje. Burmistrz publicznie nazwał sytuację „hańbą” i ostrzegał, że odrzucenie lub opóźnienie uchwały może przekreślić współpracę z partnerem słowackim oraz spowodować utratę unijnej dotacji.

Fiasko sesji nadzwyczajnej – bez kworum, bez decyzji

Po kontrowersyjnej decyzji o zdjęciu uchwały z porządku obrad burmistrz zwołał sesję nadzwyczajną, która miała ostatecznie rozstrzygnąć sprawę przyjęcia dotacji.

Sesja odbyła się, ale nie doszło nawet do głosowania. Część radnych nie przyszła na posiedzenie. W efekcie nie było kworum, a uchwała dotycząca przyjęcia unijnych pieniędzy i zabezpieczenia wkładu własnego nie została podjęta.

Ten brak obecności radnych przekreślił możliwość formalnego przyjęcia dotacji w terminie.

Konflikt uderza w relacje międzynarodowe

Brak decyzji rady uderzył nie tylko w projekt, ale również w współpracę transgraniczną ze słowacką Trsteną. Partnerzy z zagranicy odebrali sytuację jako niewywiązywanie się z zobowiązań i ostrzegli, że przy braku uchwały po stronie polskiej mogą wycofać się całkowicie z przedsięwzięcia.

Zerwanie współpracy oznaczałoby nie tylko utratę środków, ale również poważny cios w wiarygodność gminy w przyszłych projektach unijnych i międzynarodowych.

Historia kontra współczesne spory

Sprawa synagogi pokazuje, jak trudne bywa łączenie ochrony dziedzictwa kulturowego z lokalną polityką. Z jednej strony – mieszkańcy otrzymali szansę na przywrócenie ważnego zabytku, z drugiej – lokalne napięcia, brak jednomyślności i spór o priorytety inwestycyjne doprowadziły do sytuacji, w której miliony euro mogą przepaść bezpowrotnie. 

Co dalej?

Na ten moment projekt pozostaje w zawieszeniu. Unijna dotacja jest zagrożona, partner słowacki sygnalizuje możliwość zakończenia współpracy, a budynek dawnej synagogi, na który zostal już zakupiony przez smorząd za zgodną radnych – wciąż czeka na swoją szansę.

Czy gmina zdoła jeszcze uratować projekt? To zależy od przyszłych decyzji rady. Burmistrz Marcin Ratułowski na swoim społecznościowym profilu cały czas zachęca do podjęcia korzystnej dla projektu decyzji publikując kolejne dokumenty, które mają rozwiać watpliwości co do inwestycji.





 

źródło: opr. wai

Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama