Dwie osoby ukarane i niewpuszczone na pokład
Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00
W ostatnich dniach na krakowskim lotnisku doszło do dwóch niepokojących incydentów, które po raz kolejny pokazują, że pozornie niewinne żarty mogą mieć bardzo poważne konsekwencje. W obu przypadkach pasażerowie podczas odprawy oświadczyli, że w ich bagażu znajdują się ładunki wybuchowe. Choć później tłumaczyli, że to tylko żart, służby lotniskowe musiały potraktować te słowa zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa.
Pierwszy incydent miał miejsce, gdy 56-letni obywatel Polski odprawiał się na lot do niemieckiego Memmingen. Podczas rozmowy z obsługą stwierdził, że w jego walizce znajdują się bomby. Zgodnie z procedurami natychmiast skierowano na miejsce funkcjonariuszy Zespołu Interwencji Specjalnych Placówki Straży Granicznej w Krakowie-Balicach. Mężczyzna szybko przyznał, że jego wypowiedź była żartem, a dokładna kontrola nie wykazała żadnych nieprawidłowości.Do podobnego zdarzenia doszło dzień później, 19 listopada. Tym razem 47-letnia pasażerka odlatująca do Manchesteru oświadczyła przy stanowisku odprawy, że w jej rejestrowanym bagażu znajduje się bomba. Po interwencji Straży Granicznej kobieta również wyjaśniła, że był to żart. Jej bagaż został sprawdzony przy użyciu urządzeń rentgenowskich – nie znaleziono żadnych przedmiotów zabronionych.
W obu przypadkach konsekwencje okazały się jednak bardzo realne. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna zostali ukarani mandatami w wysokości 500 zł na mocy art. 210 ust. 1 pkt 5a ustawy Prawo lotnicze. Co więcej, decyzją kapitanów samolotów oboje nie zostali dopuszczeni do lotu, tracąc możliwość odbycia podróży.
Opisane zdarzenia stanowią przypomnienie, że lotniska funkcjonują według surowych i jednoznacznych procedur bezpieczeństwa. Każda informacja o potencjalnym zagrożeniu – niezależnie od tego, czy wypowiedziana jest „dla żartu” – uruchamia natychmiastowe działania służb. To angażuje zasoby, generuje koszty, opóźnienia oraz może zakłócać pracę całego portu lotniczego.
Pasażerowie muszą mieć świadomość, że podobne „żarty” nie tylko nie są zabawne, ale stanowią naruszenie prawa i mogą prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych i finansowych oraz utraty możliwości odbycia podróży. W przestrzeni lotniskowej każde słowo dotyczące materiałów wybuchowych traktowane jest śmiertelnie poważnie – i tak powinno pozostać.
źródło: Straż Graniczna, opr. wai
Więcej na temat
komentarze
reklama








