Na narty w Tatry, a może nad morze?
Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00
Choć dla wielu miłośników białego szaleństwa sezon narciarski zakończył się już kilka tygodni temu, wciąż są miejsca, gdzie można cieszyć się jazdą na nartach. Co ciekawe, niektóre z nich mogą naprawdę zaskakiwać.
Najbardziej oczywistym kierunkiem pozostają Tatry. Kasprowy Wierch, uznawany za „świętą górę” narciarzy, jak co roku nie zawodzi. To jedno z nielicznych miejsc w Polsce, gdzie sezon potrafi trwać aż do pierwszych dni maja. Obecnie warunki są tam wyjątkowo dobre – pokrywa śnieżna sięga około 130 centymetrów, a czynne pozostają zarówno trasy w Dolinie Gąsienicowej, jak i Goryczkowej. Działają także wszystkie koleje, co sprawia, że narciarze mogą w pełni korzystać z uroków wysokogórskich stoków.Nieco niżej, ale wciąż w zimowej scenerii, można jeszcze pobiegać na nartach w Nowym Targu. Trasa biegowa przygotowana przez Urząd Miasta w parku miejskim, choć uruchomiona dopiero pod koniec stycznia, dzięki sprzyjającym warunkom utrzymała się aż do teraz. To zasługa zarówno naturalnego śniegu, jak i tego wyprodukowanego sztucznie. Dziś jednak zaplanowano ostatnie przygotowanie trasy ratrakiem, co oznacza symboliczne zakończenie sezonu dla narciarzy biegowych w tym miejscu.
Największym zaskoczeniem jest jednak sytuacja na północy Polski. W Koszałkowie-Wieżycy, na Kaszubach, sezon narciarski niespodziewanie doczekał się swojej „dogrywki”. W ośrodku Koszałkowo wciąż można spotkać narciarzy, którzy korzystają ze stoków oddalonych zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Bałtyku. Chętnych nie brakuje co pokazują kamery udostępniane na stronie ośrodka.
wo/
Więcej na temat
komentarze
reklama








