Akcja eko-Edukacja: Nie dokarmiaj dzików, to nie będą Cię odwiedzać!

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

Dzik euroazjatycki jest jedynym przedstawicielem świniowatych dziko żyjących w Europie. Zasiedla on głównie tereny leśne. Jest to zwierzę stadne, żyjące w grupach rodzinnych składających się z samic i ich młodych, którym przewodzi stara locha. Odyńce prowadzą samotny tryb życia. W ciągu dnia dziki odpoczywają w gęstej roślinności lub w młodnikach, spędzając też czas na tarzaniu się w błocie. Zaschnięte błoto pomaga im pozbyć się pasożytów skóry, którą czyszczą, czochrając się o pnie drzew. Wieczorem stado wyrusza na żer i wychodzi z lasu na pola lub wkracza do miasta.

W okresie godowym odyńce staczają pomiędzy sobą walki o dostęp do samic. W jednym miocie rodzi się średnio 10 warchlaków. Przed porodem locha mości sobie z roślin ukryte w bezpiecznym miejscu legowisko, tzw. barłóg, gdzie warchlaki pozostają przez kilkanaście dni, ogrzewając się nawzajem. Po tym czasie ruszają za matką i zaczynają samodzielnie żerować, choć nadal dokarmiane są mlekiem. W okresie wychowu młodych samica może być niebezpieczna.

Do miasta przyciąga dziki łatwa możliwość znalezienia pokarmu, gdzie jedzą odpadki organiczne wyrzucane przez mieszkańców. Grzebią też w niezabezpieczonych śmietnikach. Dziki mają doskonały węch, dlatego mogą zjadać opakowania po jedzeniu, co może zagrażać ich życiu. Aby ograniczyć wchodzenie dzików do miast, należałoby zadbać o czystość na osiedlach. Pod żadnym pozorem nie wolno celowo dokarmiać dzików ani poprzez zostawianie dla nich resztek z kuchni, ani tym bardziej poprzez karmienie z ręki. Oswojony dzik, który nie boi się człowieka, może stanowić zagrożenie.

Jeśli spotkamy dzika, najlepiej stanąć i poczekać, aż przejdzie, lub spokojnie i powoli się oddalić. Nie wykonujemy gwałtownych ruchów, nie krzyczymy. Najpewniej dzik sam się przestraszy i pierwszy ucieknie. Spotykając warchlaki w obecności lochy, nie próbujmy ich głaskać ani dokarmiać. Oczywiście, jeśli dojdzie do sytuacji, w której dzik rozpocznie szarżę w naszym kierunku, wtedy trzeba schronić się za jakimś murem lub ogrodzeniem, chociażby wchodząc do czyjegoś ogródka, do klatki schodowej, sklepu, zamykając za sobą drzwi. Jeśli nie ma żadnego schronienia, bierzemy nogi za pas, samica nie będzie nas gonić, ona chce tylko nas przestraszyć, aby odpędzić zagrożenie od swoich młodych. Każdy atak dzika na człowieka należy zgłosić na Straż Miejską.

Dzik jest przodkiem udomowionej świni, dlatego choroby nękające dzika mogą być przenoszone na domowe świnie. Dzieje się tak, kiedy myśliwi przynoszą do gospodarstw upolowane dziki i zanieczyszczają ich krwią swoje obejście. W ten sposób rozprzestrzenia się w Polsce wirus ASF (afrykańskiego pomoru świń). Ponieważ hodowla trzody chlewnej w Polsce jest jedną z najwyższych w Europie, zaczęto intensywnie zwalczać dziki. Wzmożone polowania przyczyniają się do jeszcze szybszego rozwlekania wirusa przez człowieka. Niestety fakt ten jest oczywisty jedynie dla naukowców, nie dla rolników i nie dla polityków. W efekcie Ministerstwo Środowiska od roku 2017 zniosło okres ochronny dla dzików i obecnie myśliwi mogą polować na dziki przez cały rok, nawet na lochy prowadzące niesamodzielne warchlaczki.

Dziki odgrywają jednak istotną rolę w ekosystemach leśnych i polnych. W poszukiwaniu pokarmu ryją w glebie, spulchniając ją i mieszając ze ściółką. Dziki zjadają padlinę, chore ssaki i ptaki, ograniczając w ten sposób przenoszenie chorób, pełnią ważną funkcję sanitarną. Zjadają gryzonie, larwy i poczwarki owadów, redukując

liczebność wielu szkodników. Niestety w efekcie nadmiernych polowań nastąpi najpewniej zaburzenie równowagi ekosystemu, co doprowadzi pośrednio do wzrostu zachorowań również wśród ludzi na różne ciężkie choroby przenoszone przez drobne zwierzęta leśne (jak borelioza, kleszczowe zapalenie mózgu, wścieklizna i inne). W stabilnym ekosystemie naturalnymi wrogami dzików są wilki, niedźwiedzie i rysie, regulujące ich liczebność. Niestety, ponieważ dzik traktowany jest jako szkodnik upraw i zagrożenie dla hodowli świni, w gospodarowaniu liczebnością populacji dzików wygrywają interesy rolników oraz myśliwych i ich dochody z łowiectwa, a nie wiedza naukowa i zdrowy rozsądek.

Opracowanie artykułu Joanna D. Wójcik, Fundacja Dzika Klinika – Centrum Pomocy dla Dzikich Zwierząt, w ramach zadania „Ochrona różnorodności biologicznej ekosystemów zurbanizowanych – platforma edukacyjna – VI edycja wirtualna”, współfinansowanego ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie. Redakcja – Anna Mendel. Autorka infografiki – Rynn rysuje.

źródło: mat. prasowe

Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama