Polskie narciarstwo alpejskie. Maciej Bydliński (zdjęcia)

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

Miniony sezon był dla Macieja Bydlińskiego jednym z najlepszych w dotychczasowej karierze. Dowodem na to są doskonałe rezultaty w czasie mistrzostw świata w Schladming oraz pucharu świata w Kitzbuehel. Kwalifikacja na przyszłoroczne Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi, a także dominacja wśród krajowych alpejczyków na tegorocznych mistrzostwach Polski, świadczą o świetnej formie 25-letniego zawodnika ze Szczyrku.

Oto kolejny wywiad z młodym polskim sportowcem, który swoim uporem, ciężką pracą oraz jasno postawionymi celami pokazuje, jak bardzo można się zbliżyć do światowej czołówki.

Zdobyłeś w tym roku kwalifikację na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Znalazłeś się także w pierwszej 10. zawodów pucharu świata. Jak oceniasz mijający sezon?

Przed sezonem miejsca w pierwszej 10. pucharu świata raczej się nie spodziewałem, tym bardziej nie w Kitzbuehel, gdzie uplasowałem się na 9. pozycji w superkombinacji. W mistrzostwach świata celem była pierwsza 15., zabrakło 0.06s, i skończyłem 16. Generalną klasyfikację pucharu w superkombinacji kończę na 18. miejscu z dorobkiem 5-ciu FIS punktów i to cieszy. Punktowałem w pucharze Europy w Wengen, znalazłem się także w pierwszej dziesiątce pucharu Ameryki Północnej. Podsumowując, myślę że miniony sezon należy zaliczyć do udanych. Ambicje mam jednak większe i pewien niesmak po sezonie pozostał. Wiem, że w kilku momentach było mnie stać na dużo więcej, a tego nie pokazałem. Już teraz ostrzę sobie zęby na przyszły sezon, do którego chciałbym się jak najlepiej przygotować.

Jak będą wyglądały Twoje przygotowania, zwłaszcza w perspektywie startu w igrzyskach olimpijskich?

Aktualnie jestem po drobnym zabiegu operacyjnym usunięcia śruby z gwoździa śródszpikowego w prawym podudziu. Na początku maja będę gotowy do treningu, który rozpocznę badaniami fizjologicznymi, biomechanicznymi i wydolnościowymi. Następnie szykują się żmudne dni pracy nad kondycją przeplatane z wyjazdami na lodowce. Nie jestem typem lenia, więc praca oraz całkowicie zajęty harmonogram dnia sprawia mi przyjemność. Od strony narciarskiej w ostatnim roku zrobiłem postępy w konkurencjach szybkościowych więc przed nadchodzącym sezonem więcej uwagi zwrócimy na slalom, w którym mam jeszcze niewykorzystane rezerwy.

W przygotowaniach pomoże Ci także współpraca z programem TAURON Bachleda Ski.

Przede wszystkim jest to dla mnie wielkie wyróżnienie być częścią ciekawego projektu, który stworzył Pan Andrzej Bachleda-Curuś. Dzięki temu być może skorzystam na wspólnym treningu z kadrą Francji. Z młodszymi zawodnikami programu TAURON Bachleda Ski chętnie podzielę się wiedzą i doświadczeniem. Wymienię również poglądy na temat techniki narciarskiej z Andrzejem Bachledą-Curusiem Juniorem, który nie tak dawno wzbudzał mój podziw swoimi osiągnięciami. Otrzymam także stypendium, którego nie otrzymuję ani z PKOL, ani z Polskiego Związku Narciarskiego.

Czy wiesz może jak wyglądają treningi czołowych zawodników pucharu świata, czy znacznie różnią się od Twoich?

Podczas zawodów pucharu świata często przebywamy razem z innymi zawodnikami na siłowni, czy salach fitness. Ich treningi na podtrzymanie formy niczym specjalnym nie różnią się od moich. Jednak w narciarskich przygotowaniach do sezonu sytuacja wygląda nieco inaczej. Zawodników z krajów alpejskich od lodowca dzieli kilka lub kilkadziesiąt kilometrów, dzięki czemu mogą sobie pozwolić na wypad na narty, gdy panuje ładna pogoda i idealne warunki. Po 3 - 4 dniach wracają do domów odpocząć i popracować nad kondycją. Kiedy my jedziemy w Alpy to minimum na 8 - 10 dni, tak aby chociaż połowę dni spędzić w dobrych warunkach pogodowych. Jeśli się uda choć tyle, to jest to już naprawdę dobry rezultat. Czesi oraz Słowacy pokazują jednak, że nawet mieszkając daleko od wysokich gór można rywalizować ze światową czołówka, więc nie pozostaje nam nic innego, jak wziąć się poważnie do roboty i nie zwracać uwagi na niedogodności.

Jesteś obecnie uznawany za najlepszego polskiego alpejczyka. Startując w zawodach na najwyższym światowym poziomie jesteś zapewne w stanie ocenić poziom narciarstwa alpejskiego w Polsce?

Często spotykam się z tego typu pytaniami, na które nie lubię odpowiadać. Do oceny aktualnego poziomu polskiego narciarstwa alpejskiego potrzeba takich zawodów jak np. mistrzostw świata, na których jako grupa wyselekcjonowanych, najlepszych polskich alpejczyków wypadliśmy słabo. Trzy miejsca w czołowej trzydziestce jak na nasz kraj to zdecydowanie za mało. Jeśli chodzi o polskie podwórko, to myślę, że jeśli zawodnik, który karierę profesjonalnego narciarza zakończył 7 lat temu (mowa o Michale Kałwie) i podczas trzech startów w tegorocznych mistrzostwach Polski seniorów zdobywa trzy medale wygrywając ze znacznie młodszymi kolegami, to znaczy, że coś jest nie tak.

Patrząc na rozwój własnej kariery, jak myślisz, jakie są u nas główne przeszkody stojące na drodze młodego narciarza do osiągnięcia sukcesu?

Moim zdaniem ważne jest, aby od wczesnego wieku trafić na dobrego trenera, który wprowadzi odpowiednie, pozytywne nawyki od strony technicznej oraz rozbuduje wszechstronnie cechy przyszłego zawodnika.

Przyszły sezon przyniesie ze sobą Twój pierwszy start na zimowych igrzyskach olimpijskich. Jakie emocje się z tym wiążą?

Nigdy wcześniej nie brałem udziału w zawodach o takiej randze, wiec ciężko o sprecyzowaną odpowiedź. Mam nadzieję, że podczas startów na igrzyskach zachowam spokój, tak jak w czasie każdych innych zawodów. Trzeba ten start przyjąć jako zabawę i czerpać z niego dużo radości, nie zapominając jednak o pełnej koncentracji i odpowiednim przygotowaniu! Igrzyska olimpijskie, to wielkie święto, o którym marzę od momentu pierwszych zapamiętanych przeze mnie Letnich Igrzysk Olimpijskich w Atlancie w 1996 roku.

Jakie cele stawiasz sobie na kolejny sezon?

Następny sezon to oczywiście Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Cel to pierwsza 15., a marzenia zostawię dla siebie.


Rozmawiał Andrzej Lesiewski, zdj. K.Pastusiak i W.Bubniak
Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama