Siedem góralek w MŚ

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

Marzena Bryniarska, Justyna Florczak, Katarzyna Fuła, Aneta Grynia, Anna Kubowicz, Magdalena Krzystyniak i Agnieszka Timek – to nowotarżanki, które jadą na mistrzostwa świata kobiet w unihokeju. Zespół poprowadzi dwóch nowotarskich szkoleniowców - Arkadiusz Pysz i Jacek Michalski.

Ostatnie zajęcia przed wyjazdem do Czech odbyły się w Nowym Targu, dzisiejszy poranny trening był pod kontrolą Sportowego Podhala.

Polski dwa lata temu zajęły szóste miejsce. Ich celem będzie utrzymanie pozycji w światowym rankingu, a nawet jej poprawienie. Dzięki wysokiemu rankingowi znalazły się w jednej z dwóch najsilniejszych grup. W wyniku losowania ich rywalami będą: obrońca mistrzowskiego tytułu, Szwecja (5-krotny mistrza świata), 2-krotny czempion globu i aktualny wicemistrz – Finlandia oraz Rosja. Dwa pierwsze zespoły tylko raz oddały palmę pierwszeństwa innemu krajowi. Po tej wyliczance widać, jak trudne zadanie czeka biało- czerwone.

- To efekt zmian systemu rozgrywania mistrzostw świata – tłumaczy selekcjoner drużyny narodowej, Arkadiusz Pysz. – Najlepsza ósemka z rankingu gra w dwóch grupach. Atutem jest, że wszystkie drużyny z tych grup grają dalej. Dwie pierwsze automatycznie zapewniają sobie grę w ćwierćfinale, a dwie pozostałe walczą z pierwszą bądź drugą drużyną z grup C i D o prawo gry w najlepszej ósemce. Cieszę się, że trafiamy na mocnych rywali. Jeśli mamy się od kogoś uczyć, to przecież od najlepszych. Tylko wtedy podnosi się umiejętności. Po takich konfrontacjach będziemy wiedzieli co dobrze funkcjonuje, a nad czym musimy pracować. Tacy rywale, to z pewnością duże wyzwanie dla dziewcząt.

Rosję trzeba ograć, by trafić na łatwiejszego teoretycznie przeciwnika w walce o ćwierćfinał.

- Z pewnością będzie to mecz decydujący o kolejności w grupie. W dodatku na otwarcie mistrzostw. Aczkolwiek porażka, przyjmując najgorszy scenariusz, nie przekreśla naszych szans na wejście do ćwierćfinału, ale wtedy trafimy na pierwszy zespół z grupy D. Moje podopieczne pokonały już dwa razy Rosjanki i mam nadzieję, że również tym razem wyjdą z tej konfrontacji zwycięsko.

Na poprzednim czempionacie zajęliście szóste miejsce. Chcecie poprawić ten wynik?

- Jesteśmy w stanie zająć wyższe miejsce. Musimy walczyć o jak najwyższa pozycję w rankingu, by załapać się na korzystniejsze losowanie do kolejnych mistrzostw. Zmienia się bowiem system eliminacji. Nikt nie będzie miał miejsca z urzędu, wszystkie państwa, oprócz gospodarza, będą musiały bić się w eliminacjach, wzorem piłki nożnej.

Nie mieliście zbyt dużo zgrupowań, konsultacji i sparingów. Nie stanie wam to na drodze do wyznaczonego celu?

- Rzeczywiście dużo tego nie było. Po kwalifikacjach do mistrzostw świata mieliśmy tylko dwie konsultacje, uczestniczyliśmy w turnieju Polish Open i rozegraliśmy dwa towarzyskie spotkania z Węgierkami. Marzyłoby się więcej, ale związek dysponuje takimi, a nie innymi środkami finansowymi. Przed poprzednimi mistrzostwami mieliśmy podobną dawkę przygotowań i zajęliśmy szóste miejsce.

Stefan Leśniowski

źródło: SportowePodhale.pl

Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama