Kolejne spotkania o mistrzostwo Polski juniorek w unihokeju - bez niespodzianek

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

Faworytki powiększyły swój dorobek punktowy. Wiatr nie sprostał brązowym medalistkom mistrzostw kraju, a mistrz Polski – Podhale – okazał się lepszy w derbach Nowego Targu.

Unihokeistki z Ludźmierza świetnie zagrały pierwszą tercję sobotniego spotkania, w drugiej miały kilka świetnych okazji, ale Trębacz w bramce wyczyniała cuda. W ostatniej części gry góralkom zabrakło sił, trudno im było dojść do strzału. W rewanżu lepiej zagrały. Były zadowolone z postawy.

- Trzeba mierzyć siły na zamiary – mówi trener Edward Pazdur. – Nasze rywalki w zeszłym sezonie wywalczyły brązowe medale mistrzostw Polski, a my gramy młodszym zespołem. Może to zabrzmieć dziwnie, że jestem zadowolony z postawy dziewcząt po porażce, ale mając na uwadze ubiegłoroczną przegraną 1:22 i dzisiejszą 1:5, to widać postęp. Dziewczęta podjęły walkę. Gospodynie miały w swych szeregach kadrowiczki, które w decydujących momentach meczu potrafiły przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Dwa gole zdobyły w przewadze. Rewelacyjnie w ich bramce spisywała się reprezentantka kraju Trębacz.

Mierzyć siły na zamiaru – można użyć tego samego sformułowania dla derbów Nowego Targu. Podhale w sobotę wystąpiło bez trzech podstawowych zawodniczek. Florczak, Podlipni i Lech miały studniówkę. Koleżanki bez nich sobie poradziły z raczkującymi rywalkami. Po 40 minutach wydawało się, że wysoko pokonają lokalnego rywala. Tymczasem w trzeciej odsłonie pofolgowały, dały sobie wbić trzy gole.

- Brak konsekwencji w grze i odpowiedzialności pod własną bramką – grzmiał trener Podhala, Arkadiusz Pysz. – Straciliśmy bramki, które nie powinny wpaść, bo przy dwóch bramkach zawodniczki wolno zareagowały, a przy trzeciej obrończyni pozwoliła rywalce na oddanie strzału. Myśmy strzelali, ale obok bramki. Z gry nie jestem zadowolony. Graliśmy za wolno, mało biegaliśmy. Wolno reagowaliśmy na to co się dzieje na boisku. Powinniśmy szybciej atakować przeciwnika, a po odbiorze piłeczki szybko przejść do ofensywy. Jeśli chcemy wejść do finału, to musimy wziąć się do roboty.

- Zagraliśmy słabe spotkanie – twierdzi szkoleniowiec Szarotki, Lesław Ossowski. – Nie walczyliśmy tak dobrze jak z Ludźmierzem. Odpuszczaliśmy krycie w środku pola i MMKS wykorzystywał sytuacje strzeleckie. Do tego dołożyły się dwie łatwo stracone bramki i po 40 minutach było pozamiatane. W trzeciej tercji pokazaliśmy, że potrafimy grać. Wygraliśmy tę część meczu, ale rywalki są od nas lepsze, mimo osłabienia. Podhale jest drużyną bardziej ograną. Moje dziewczęta muszą się jeszcze dużo uczyć. Przed nimi sporo pracy. To był kolejny mecz, w którym zbierały doświadczenie.

W Renzu do zespołu mistrzowskiego powróciły Floczak, Podlipni i Lech. Nie było widać zmęczenia po studniówkowym szaleństwie. Florczak najbardziej kłuła swoim żądłem rywalki.

Worwa Szarotka Nowy Targ – MMKS Podhale Nowy Targ 4:7 (0:2, 1:5, 3:0) i 1:5 (0:2, 0:0, 1:3)

PUKS Trzebinia – Wiatr Ludźmierz 10:3 (2:2, 3:0, 5:0) i 5:1 (2:0, 1:1, 2:0)

Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski
Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama