Hokej. Ciarko Sanok – MMKS Podhale Nowy Targ/1928 KTH Krynica 5:3

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

- Pozostał żal i smutek, ale na tym nie kończy się świat. Nie ukrywam, że jestem zawiedziony. Uważam, że trenuje się nie tylko po to, by wygrywać, ale żeby wyłowić talenty na przyszłość. Jeśli z tych chłopaków paru będzie grało w hokeja, to będzie sukces. Mam jednak wrażenie, że z takim podejściem jakie mają, to będzie im bardzo ciężko coś osiągnąć w tym sporcie.

Liczono, że ograni w ekstraklasie hokeiści Podhala doprowadzą juniorów do mistrzostwa Polski. Oczekiwania wobec nich były spore. To miała być wisienka na torcie, bo po to pracowali w seniorach, by teraz pokazali jacy z nich pojętni uczniowie. Nie zrobili tego, chociaż po pierwszym meczu byli tego bliżsi. Niestety z dwóch meczów w Sanoku żadnego nie potrafili przechylić na swoją stronę. Nie wytrzymali presji, zapomnieli, iż hokej to zespołowa, a nie indywidualna dyscyplina.

Decydujące spotkanie było wypisz, wymaluj podobne do wczorajszego. Również zaczęło się od utraty gola i wyrównania w drugiej odsłonie. Potem górale przegrywali 4:1 i rozpoczęli pogoń. Doprowadzili do stanu 4:3 i również jak wczoraj w końcówce złapali karę, która kosztowała ich złote medale.

- Pozostał żal i smutek, ale na tym nie kończy się świat – mówi trener Podhala, Ryszard Kaczmarczyk. – Nie ukrywam, że jestem zawiedziony. Niemniej po pierwszym meczu mówiłem, że jeśli zagramy tak samo w Sanoku, to będzie trudno o wygraną. Tym bardziej, iż sędziowie na pewno nie będą nam sprzyjać. Nie mogę jednak porażek zwalić na arbitrów. Mogę mieć do nich jedynie żal, iż w końcówce meczu przy stanie 4:3 dali nam karę z kapelusza. Broniliśmy się dzielnie, ale 4 sekundy przed jej zakończeniem straciliśmy bramkę.

Ciarko Sanok – MMKS Podhale Nowy Targ/1928 KTH Krynica 5:3 (1:0, 1:1, 3:2)
Bramki dla Podhala: Kmiecik 2, Wielkiewicz.

Stefan Leśniowski

źródło: SportowePodhale

Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama