Zakopiański festiwal rowerowy zakończony!

Czwartek, 1 stycznia 1970 01:00

3 dni, 325 zawodników, setki widzów i masa niesamowitych historii – tak w telegraficznym skrócie wyglądał festiwal Joy Ride Open, który wczoraj zakończył się w Zakopanem.

Początek historii miał miejsce 19 września na stoku Harenda w Zakopanem. Sympatyczna temperatura, niebieskie niebo i ponad dwustu zjazdowców trenujących na nowej trasie stoku Harenda. Punktem kulminacyjnym piątkowej jazdy był nocny finał konkurencji Kärcher Dual Slalom. Na dwóch równoległych torach zawodnicy ścigali się o przejście do kolejnego etapu. Tor uważany był przez startujących za stosunkowo prosty, ale po zmroku okazał się zdradliwy. W finałach pojawiło się wiele przetasowań. Pierwszym z nich było zwycięstwo Krissa Kaczmarczyka nad Filipem Rawickim, choć Filip wygrał pierwszy przejazd, to Kriss w pięknym stylu nadrobił stratę. Podobnie było w przypadku małego finału kategorii masters, gdzie Robert Kurek po zaciętej walce pokonał Tomka Małasa. W kategorii open konsekwentnie po zwycięstwo jechał Hubert Posmyk, który wykręcił najlepszy czas eliminacji i w finałach rozgromił rywali. Zdecydowanie jednym z najciekawszych pojedynków był wyścig Grześka Dendysa z Michałem Kusińskim. Finalnie wygrał Grzesiek wyprzedzając rywala tylko o 0.09 sekundy!

Salto Mortale Show
Pierwszą konkurencją rozgrywaną w sobotę był zjazd przebierańców. Jak co roku, nie brakowało chętnych. Niestety w tym roku nie pojawił się Borata – zwycięzca zeszłorocznej edycji, ale był jego godny następca, który zjechał w samych stringach. Pojawił się również Papa Smerf, Doktor Woodie, Scorpion z gry Mortal Kombat, astronauta i para młoda. To właśnie młodzi zakochani otrzymali główną nagrodę i rowerowe błogosławieństwo. Po sympatycznym przebieranym akcencie przyszedł czas na konkurencje Dartmoor FlyBag, czyli skoki na dmuchaną poduszkę. Zawodnicy na rowerach zjazdowych i BMX’ach wykonywali salta w tył lądując na różnych partiach ciała. Po kilku pierwszy nieudanych próbach komentator Maciek Kiwak ironicznie określił tą konkurencje, jako „Salto Mortale Show”, czyli „Pokaz Salta Śmierci”. Na szczęście poduszka okazała się wyrozumiała nawet dla skaczących na główkę, dlatego obyło się bez urazów. Od początku faworytem był Roman Romaniuk z Ukrainy, który wykonywał perfekcyjne kombinacje salt do przodu i do tyłu.

Wypióry – rodzina zawodników

Zaraz po zakończeniu skoków na poduszkę przyszedł czas na koronną konkurencje Joy’a, czyli night downhill. Jak co roku, strategii p.t. „jak wykręcić dobry czas nocą” było tyle co zawodników. Część twierdziła, że lepiej nie zakładać oświetlenia bo tylko rozprasza, paru stosowało oświetlenia led’owe na ramie. Na Harendzie pojawił się również inżynier Tomasz Hrapek z Rybnika, który zamontował na ramie akumulator i dwa reflektory na kierownicy. Takie nietypowe rozwiązanie nie zapewniło Tomaszowi zwycięzca, ale z pewnością Zakopane zapamięta „pędzącą latarnie” na długo.
Podczas finałów mocną reprezentacje stanowił klan Państwa Wypiórów. Standardowo ojciec Rafał Wypiór rozgromił kategorie masters 2. Syn Igor zajął drugie miejsce w kategorii kadet. W kobietach ósmą pozycje zajęła matka Joanna, a piątek miejsce wskoczyła dziewięcio letnia córka - Marta Wypiór! Córka wyprzedziła matkę o pół sekundy – czyżby uczeń przerósł mistrza?

Jak co roku, pojawiło się sporo ciekawych pojedynków o podium. W kategorii Hubby Junior Sebastian Macura wyprzedził Adriana Purzyckiego tylko o pół sekundy! Natomiast w Asach na drugą pozycję zawędrował Konrad Porochniak, który przekroczył magiczną barierę dwóch minut. Pierwsze miejsce zajął Maciek Hojnor, który stawał na najwyższym podium Joy’a tyle razy, że powinny być tam odbite podeszwy jego butów. Sporo zaskoczeń pojawiło się w najliczniejszej kategorii, czyli Hobby Full. Dominik Król, który w eliminacjach zajął 40’stą pozycje, podczas wieczornych finałów wskoczył na trzecią!

Finiszem sobotnich zmagań było niekończące się rozdanie nagród, które trwało ponad godzinę! Prawie sto zestawów nagród od firm Kellys, Fox, Maxxis, Kärcher, GoPro i Dakine zawędrowały do zwycięzców poszczególnych kategorii konkurencji JoyRide Downill, Kärcher Dual Slalom i Dartmoor Flybag. Oprócz zestawu opon Maxxis i ochraniaczy od Fox’a zwycięzcy klasyfikacji generalnej dual slalomu otrzymali myjki rowerowe Kärcher K2.325 T50.

Wodne enduro

W ostatni dzień Joy’a z samego rana endurowców przywitała ściana deszczu. Mimo to, połowa zapisanych zawodników, czyli 32 stawiła się na start i ruszyła na pierwszy OS znajdujący się na polanie Szymaszkowej. Stamtąd ruszyli na dwa single Butorowego Wierchu i finiszowali trasą downhillową Harendy. Choć leśne odcinki specjalne mimo sporego błota okazały się w miarę przyjazne, to trasa Harendy była bezlitosna. Śliskie bandy i jeszcze bardziej śliskie trawersy zmuszały zawodników do przytulenia podłoża. Z finałowej walki niestety zmuszony był wycofać się faworyt konkurencji Mariusz Bryja. Podczas piątkowych treningów na pierwszej skoczni trasy zjazdowej wykonał pół salta w przód, co nie spodobało się jego plecom. Na piątym miejscu Kellys Enduro uplasował się lokalny zawodnik Tomasz Obrochta, który świetnie pokonał os’y na Butorowym i gdyby nie złapał gumy na pierwszym OS’ie miałby sporę szansę na podium. W pięknym stylu wygrał Arkadiusz Perin z Ustronia – wygrał nagrody za edycje w Zakopanem oraz rower Kellys SWAG 50 za klasyfikację generalną!

To jeszcze nie koniec!

Niestety ostatnia konkurencja, czyli „King of the style” ze względu na pogodę musiała zostać przeniesiona do Kluszkowiec! Jeszcze w tym roku ekipa Joy Ride Crew zorganizuje w Joy Ride Bike Parku rowerowy weekend, gdzie zostanie wybrany król stylu. Więcej informacji na ten temat pojawi się na stronie joy-ride.pl

zdj. Piotr Korczak

źródło: material prasowy

Więcej na temat
komentarze
reklama
reklama